| Drogowy bubel |
| 27.10.2009. | |
|
Od kilku miesięcy obserwujemy remont drogi krajowej przebiegającej
przez nasze miasto. Budzi on wiele kontrowersji. Sam jako kierowca z
długoletnim doświadczeniem, jednocześnie mieszkaniec Pułtuska
poruszający się po lokalnych drogach, bacznie śledzę to co się na nich
dzieje. Przyznam, że mam delikatnie mówiąc mocno mieszane odczucia.
Nikt nie neguje, iż ten remont był potrzebny, a raczej niezbędny. Biorąc pod uwagę ilość przejeżdżających przez nasze miasto samochodów nie trudno wywnioskować, że po latach bez napraw, nawierzchnie były w opłakanym stanie. Trudno więc dziwić się ogromnemu zainteresowaniu mieszkańców Pułtuska tym faktem. Zaczęło się od kontrowersji na temat objazdu wzdłuż wału przeciwpowodziowego. Były wzajemne pomówienia. Trzeba było przecież znaleźć kozła ofiarnego winnego niedowładowi komunikacyjnemu. Tu wielkie pole do popisu miał nasz naczelny PSL-ożerca. Błysnął dzięki temu po raz kolejny swym kunsztem dziennikarskim. Później zaczęły pojawiać się wątpliwości dotyczące prowadzonych prac. Dlaczego pasy ruchu są zwężane, dlaczego ronda są tak ciasne, że samochody ciężarowe i autobusy mają ogromny problem by je pokonać, dlaczego pasy zieleni są tak szerokie, a chodniki tak wąskie, dlaczego nie ma ścieżek rowerowych, czemu zatoczki parkingowe dla samochodów są przedzielone idiotycznymi trójkątami powodującymi drastyczne ograniczenie miejsc do parkowania (swoją drogą jeżdżąc po Polsce jeszcze nie widziałem takiego „wynalazku”), dlaczego konstrukcja chodników powoduje zalewanie położonych przy nich kamienic itd., itd. Jakiś czas temu lokalna prasa doniosła, że nasi kochani radni pochylili się nad tym problemem, a raczej nad całym pakietem problemów. Szkoda tylko, że tak późno. Teraz to tzw musztarda po obiedzie, a może działanie pozorowane mające na celu zrobienie pozorów wielkiego zainteresowania. Niestety ja to widzę inaczej. Jakoś nie chce mi się wierzyć by remont krajówki był realizowany bez wcześniejszych planów jeżeli nie do zatwierdzenia to przynajmniej do wglądu władz Pułtuska. To wtedy był czas na ewentualne poprawki i pertraktacje na temat ostatecznej formy remontu i przebudowy krajówki. Teraz możemy jedynie cieszyć się z tego bubla i liczyć, że za czas jakiś powstanie obwodnica odciążająca nasze miasto. Pokusiłem się o przejechanie remontowanym odcinkiem i moje wnioski są następujące – by się nie powtarzać podpis swój składam pod wszystkim, co wcześniej napisałem, a co wynika z głosów naszych mieszkańców. Moje spostrzeżenia są następujące: nawierzchnia w wielu miejscach jest nierówna. Na przykład przy zjeździe z ulicy Warszawskiej na Daszyńskiego jest kilka uskoków w miejscach, gdzie znajdują się pokrywy kanalizacji znajdującej się pod powierzchnią jezdni.
Nie trudno się domyśleć, że za czas jakiś ciężkie TIR - y doprowadzą do klawiszowania tego odcinka nawierzchni. Zjazd z ulicy Daszyńskiego na ulicę Świętojańską to niczym nie uzasadniony uskok wynikający z niechlujstwa wykonawców. Po ostatnich opadach śniegu na łuku ulicy 3 Maja i Daszyńskiego pojawiła się kałuża sięgająca chodnika wynikająca z niedrożności systemu odwadniania jezdni. Przy łączeniu obydwóch rond również istnieją uskoki w połączeniu nawierzchni. Na ulicy Kościuszki przy jednej z kratek kanalizacyjnych braki w nawierzchni uzupełniono asfaltem układanym zapewne za pomocą łopaty. Przy Ośrodku Zdrowia na ulicy 3 Maja parking dla samochodów jest jednocześnie chodnikiem dla przechodniów – zobaczymy kto będzie górą. To oczywiście nie koniec kwiatków związanych z remontem w Pułtusku. Pewnie wszystkiego nie zauważyłem, dlatego też zachęcam do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami na temat remontu krajówki. Może dzięki temu stworzymy kompletną listę niedoróbek, a co za tym idzie – wymusimy ich poprawienie. Zapraszam do kontaktu ze mną drogą mailową. Adres na stronie pultusk24.pl |