| Gangsterzy i inni |
| 21.10.2009. | |
|
Jakiś czas temu jeden z naszych wiernych Czytelników zasugerował, bym
przybliżył najciekawsze modele marki Citroen z dawnych lat. Pisałem już
o tzw blaszance czyli 2CV, dziś pora na opisanie innego z produktów tej
firmy.
Zanim jednak to zrobię chciałbym poświęcić parę słów samemu twórcy i szefowi firmy Citroen. Andre Citroen urodził się 5 lutego 1878 roku. Jego ojciec, holenderski żyd, trafił do Warszawy jako przedstawiciel firmy jubilerskiej. Tu poznał swoją przyszłą żonę Maszę Amelię Kleinman. Po ślubie przenieśli się do Paryża. Kontakt z Polską na tym się nie urwał.
Andre bywał w naszym kraju wielokrotnie Podczas jednego z pobytów trafił do łódzkich zakładów tekstylnych gdzie zapoznał się z technologią kół o uzębieniu daszkowym. Przeniósł ją do swoich zakładów w Paryżu. Stąd też wzięło się wszystkim znane logo firmy Citroen składające się z dwóch daszkowych zębów, używane do dziś. Wracam do samochodu, a raczej całej rodziny samochodów które chcę dziś przedstawić są to tzw Traction Avant. Na pierwszy rzut oka karoserie tych aut nie odbiegały zbytnio od ogólnie przyjętych kanonów stylistycznych połowy lat trzydziestych. Dużo ciekawsza była konstrukcja tych samochodów. Pierwszy z rodziny 7A pojawił się w 1934 roku, posiadał silnik o pojemności 1303 cc i mocy 35 KM, później pojawiły się coraz większe silniki 1529,1628,1911, a największy z nich miał aż 2867 cc. Najpopularniejszy Traction Avant nosił oznaczenie BL 11 i posiadał żeliwny silnik o pojemności 1911 z trzybiegową skrzynią biegów umieszczoną przed silnikiem. Rewolucyjność konstrukcji polegała na tym, iż samochód ten posiadał samonośne nadwozie co w latach trzydziestych było nowością. Większość aut w tamtych czasach miało konstrukcję ramową. Dzięki temu Citroen był o wiele niższy od swoich konkurentów przez co doskonale się prowadził, wręcz lepił się do drogi. Dzięki tej cesze był ulubionym samochodem gangsterskim. Inne samochody w ekstremalnych warunkach szlifowały bruk klamkami gdy Bl-ka spokojnie pokonywała nawet ostre zakręty. Samochód ten chętnie wykorzystywany był w czasie drugiej wojny światowej przez Gestapo w okupowanych krajach, a po wojnie przez polskie UB. Samonośne nadwozie nie było jedynym atrybutem tej rodziny. Drugą nowością był napęd przenoszony na przednie koła. Skrzynia biegów sterowana była charakterystycznym pogrzebaczem czy jak kto woli rączką od parasola znajdującą się na desce rozdzielczej. Podobne rozwiązanie pamiętamy z Trabantów. Ciekawostką było też to, że cały zespół napędowy wraz z przednim zawieszeniem przykręcany był do nadwozia co ułatwiało ewentualne naprawy. Niestety z racji delikatnej blacharki zdarzało się, że przy ostrym dodaniu gazu silnik z kołami odjeżdżał sam pozostawiając samochód w tyle. Warto też dodać, że i zawieszenie było rewolucyjne. Daremnie byłoby szukać w nim resorów czy sprężyn. Zastosowano drążki skrętne. Citroeny z rodziny Traction Avant są dziś łakomym kąskiem dla miłośników zabytkowej motoryzacji. Nie jest to samochód łatwy w renowacji. To co kiedyś było rewolucyjne, dziś sprawia wiele problemów. Fakt, iż nadwozie jest samonośne, a poza tym wykonane z delikatnej blachy powoduje, że prace blacharskie może wykonać jedynie doświadczony fachowiec. Bardzo łatwo doprowadzić do zniekształcenia nadwozia co skutkuje fatalnym spasowaniem elementów, a nawet naruszeniem geometrii zawieszenia. Na szczęście są firmy specjalizujące w produkcji elementów karoserii do całej serii Avantów. Przed wielu laty miałem przyjemność podziwiać samochody tej rodziny uczestniczące w rajdzie Paryż-Moskwa przebiegającym przez Warszawę. Aż trudno sobie wyobrazić, ile powstało wersji tego auta. Poza „popularnymi” czterodrzwiowymi limuzynami powstały również piękne kabriolety z charakterystycznym „siedzeniem dla teściowej”otwieranym w miejscu standardowego bagażnika czy przedłużane Familiale. Najlepszym dowodem na genialność tej konstrukcji jest fakt, że Traction Avant pozostawał w produkcji przez 23 lata od roku 1934 do 1957! Zastąpiły je dopiero równie ciekawe, ale o całą epokę nowocześniejsze Citroeny DS, ale to już temat na kolejny artykuł.
|