Zambet

Niedziela,   1 Sierpnia 2010
konsal.jpg
orkiestra
Napoleon tu był, a Ty... Utwórz PDF Drukuj
29.01.2009.

Co prawda Cesarz Francuzów był tu tylko kilka dni i raczej nie miał czasu na zwiedzanie, ale warto pójść jego śladem i wpaść choć na weekend do Wenecji Mazowsza.

Pułtusk trzeba zacząć zwiedzać od najdłuższego w Europie, bo liczącego 900 metrów długości, rynku. Do dziś pełni prawie taką samą rolę jak w czasach, gdy powstał - w Średniowieczu. Codziennie, ale szczególnie w targowe wtorki i piątki, pełen jest kupców i handlarzy. Można kupić warzywa i owoce, w sezonie jagody i grzyby z Puszczy Białej, ale królują stoiska z odzieżą i „chińszczyzna” wszelkiej maści. W średniowieczu kupcy z Chin raczej tu nie docierali, ale były jarmarki, na które przybywali z dalekich stron potentaci ówczesnego europejskiego handlu. Rynek był jednak przede wszystkim miejscem handlu produktami z okolic Pułtuska. Przy odrobinie szczęścia możemy więc kupić takie same świeże jagody czy grzyby, jakie pewnie jedli przybywający na biskupi dwór dostojnicy.
Polecam więc w sezonie poszukiwanie smaków ukrytych w skrzynkach, słojach, koszach i koszykach. Moim ulubionym jest ten czereśniowy, z połowy czerwca. Gwarantuję, że takich czereśni, jakie kupimy na targu w Pułtusku nie ma nigdzie na świecie.

Zachodnią cześć rynku wieńczy dzwonnica Kolegiaty Zwiastowania NP Marii, jednego z najpiękniejszych kościołów Mazowsza, a może nawet Polski. Fundatorem wybudowanej w stylu gotyckim w latach 1439-49 świątyni był biskup Paweł Giżycki. Już w II połowie XV w. została rozbudowana, ale najpoważniejsza przebudowa miała miejsce w XVI w. Dokonał jej w stylu renesansowym Jana Baptysta z Wenecji. Fundator przebudowy biskup Andrzej Noskowski wielce był dla Pułtuska zasłużony, dlatego jego imię nosi szkoła, a obok murów kolegiaty stoi popiersie wielkiego humanisty. W jej wnętrzach warta obejrzenia jest kaplica grobowa biskupa wybudowana na wzór Kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu.
Ten przepiękny kościół w 1994 r. stał się sławny wśród koneserów i znawców sztuki - podczas remontu pod grubą warstwą tynku odkryto polichromie. Całe sklepienie nawy głównej świątyni pokryte jest dekoracją z urzekającymi freskami. Malarskie ornamenty roślinne są charakterystyczne dla renesansu. Sklepienie składa się z kilkuset kasetonów z niepowtarzającymi się kompozycjami. W encyklopediach i podręcznikach historii sztuki funkcjonuje nazwa „sklepienie pułtuskie”.
Niedaleko Kolegiaty, przy ul. Piotra Skargi, wznosi się drugi z pułtuskich kościołów - św. Piotra i Pawła, który do dziś pełni rolę kościoła szkolnego. Jest to kościół, którego budowę ukończono w 1570 roku ale już pod koniec XVI wieku go rozbudowano. Dzisiejszy kształt bryły kościoła pochodzi z odbudowy po pożarze w 1646 roku. Odbudowa trwała aż do początków XVIII wieku ale kościół nie miał szczęścia bo w wielkim pożarze miasta w 1875 roku znów mocno ucierpiał. Oglądając stare pocztówki można zauważyć, iż kościół miał dwie wieże charakterystyczne dla jezuickich świątyń w Ameryce Łacińskiej. Niestety nie zostały one odbudowane po wojennych zniszczeniach. Tuż obok znajduje się Liceum Ogólnokształcące im. Piotra Skargi, jedna z najstarszych szkół w Polsce. Wspomniany biskup Andrzej Noskowski sprowadził w 1565 r. do miasta jezuitów, a oni powołali słynne na całą Rzeczpospolitą Kolegium Jezuickie. Wykładał tu Piotra Skarga, Andrzej Bobola i Jakub Wujek, uczniami byli m. in. Jerzy Ossoliński (kanclerz koronny), Andrzej Batory (kardynał) i Horacy Mazowsza, wielki poeta Maciej Kazimierz Sarbiewski.
Z tyłu kościoła Piotra i Pawła, od strony kanałku, znajduje się pozostałość dawnych murów obronnych miasta - samotna dziś baszta. Można do niej podejść deptakiem wzdłuż kanałku. Niedaleko baszty, wśród kwiatów i ozdobnych krzewów stoi najważniejszy pomnik w mieście - popiersie piewcy piękna Pułtuska Wiktora Gomulickiego autora Wspomnień Niebieskiego Mundurka i słów Nad błękitną moją Narwią najpiękniej się łąki barwią...”. A zaraz obok na wysokim cokole św. Nepomucen, który chroni miasto przed podwoziami. Przed wojną stał po drugiej strony kanałku, zgodnie z wielowiekową tradycją - przed wodą, u granic miasta. Kiedy w latach 90. postanowiono przywrócić pomnikowi należne mu miejsce, okazało się, że jest zajęte przez... kiosk z gazetami. Zmieniono więc lokalizację. W okresie PRL, kiedy pomnika nie było, miasto nawiedziły dwie wielkie powodzie: w 1958 i 1979 roku.    

Drugą stronę najdłuższego rynku Europy zamyka otoczony parkiem dawny zamek biskupów płockich. Pułtusk i okolice zostały nadane biskupom już pod koniec XII wieku. Strasznie musiało im się podobać to miejsce gdyż wielu z nich na stałe tu przebywało. Z końcem XV wieku Pułtusk stał się jednym z najbogatszych miast w Polsce co skłoniło biskupa Erazma Ciołka do zainicjowania w początkach XVI wieku do rozpoczęcia budowy renesansowej rezydencji i murów miejskich. Zamek przechodził takie same koleje losu jak miasto. Poważnie został zniszczony podczas Potopu w wojny szwedzkiej na początku XVIII wieku. Staraniem biskupów – trzech braci Załuskich został odbudowany w XVIII wieku.  Dziś mieści się w nim Dom Polonii i dzięki temu tętni życiem.
Niewątpliwie ważną atrakcją Domu Polonii jest doskonała kuchnia staropolska i kresowa, której skosztować można w jednej z restauracji.
Tuż przed Domem Polonii, wtulona miedzy zamkowy park a rynek urzeka od setek lat prawdziwa perełka architektoniczna - kościółek Św. Magdaleny, potocznie zwany Magdalenką wybudowana staraniem biskupa Andrzeja Krzyckiego w latach 30 – tych XVI wieku. Ten wybitny humanista sprowadził do miasta doskonałych architektów Jana Baptystę z Wenecji, Bartłomieja Berecciego i Jana Ciniego z Sienny. To oni nadali wielu obiektom w mieście renesansowy charakter.
Tuż obok Magdalenki, wśród wypielęgnowanych trawników tryska w górę oryginalna fontanna. Wszystkie urządzenia ukryte są w ziemi a woda tryska z poziomu granitowych płyt. W upalne dni przyciąga spragnionych ochłody. W kamienicy obok fontanny, w której dziś mieści się sąd, mieszkał w okresie dzieciństwa wspomniany już Wiktor Gomulicki. Ciut bliżej środka rynku, po tej samej stronie wyróżnia się jaskrawo seledynowa kamienica w której spędził kilka dni Napoleon Bonaparte (informuje o tym tablica). Są jednak i tacy, którzy uważają, że Cesarz Francuzów nocował na zamku.
Na samym środku rynku stoi ratusz (siedziba władz miejskich), obok w XV - wiecznej wieży mieści się Muzeum Regionalne. Wewnątrz stała wystawa poświęcona miastu. Można obejrzeć skarby odkryte podczas badań archeologicznych, zabytki rzemiosła artystycznego w tym pasy szlacheckie oraz zbiór tłoków pieczęci cechowych. Ozdobą zbiorów jest pergaminowy rękopis statutu cechu szewców z 1540 roku. W Muzeum obejrzeć można także fragment meteorytu pułtuskiego. W 1868 roku Pułtusk stał się sławny w niemal całej Europie. W styczniową noc w jego bezpośredniej okolicy spadł meteoryt. Jego fragmenty znajdowano potem na polach i lasach w okolicach Zambsk i Gnojna. Największe 8 – 9 kilogramowe okazy z kosmosu znajdują się w British Muzeum oraz Muzeum Ziemi w Warszawie. W pułtuskim Muzeum okazy są mniejsze ale równie ciekawe.
Z najwyższej kondygnacji wieży można podziwiać wspaniałą panoramę miasta.
Warto zajrzeć też do Ośrodka Studiów Epoki Napoleońskiej Akademii Humanistycznej (naprzeciwko wieży) i obejrzeć stałą wystawę pamiątek napoleońskich – map, dokumentów oraz wszelkiego rodzaju wydawnictw dotyczących tego okresu a zwłaszcza związków Napoleona z Polską.
   
Pułtuskie zabytki znajdują się nie tylko na otoczonej kanałkami wyspie. Przy głównej drodze (Warszawa-Augustów) przecinającej miasto zobaczymy poreformacki kościół św. Józefa pochodzący z XVII wieku. Świątynia została ufundowana przez Wojciecha Wesela i ks. Szymona Gawłowskiego   i otrzymała wystrój wczesno barokowy. Wyposażenie  z ciemnego dębu pochodzi z lat 1714 – 1777. Obok dawne budynki klasztorne, później przez długie lata więzienne dziś mieszczą się w nim instytucje kościelne. Przy tej samej drodze, ale już niemal na końcu miasta przy wylocie na Ostrołękę tuż obok cmentarza stoi kościół św. Krzyża. Jedna z hipotez mówi, że może właśnie tu, na wysokiej skarpie, zlokalizowana była najstarsza osada z czasów przed powstaniem państwa polskiego.

Pułtusk od bardzo dawna chce być miastem turystycznym. Nigdy nie było tu wielkiego przemysłu, więc powietrze jest czyste. Zabytki, historia, piękna rzeka Narew, puszcza tuż za nią - to wszystko przyciąga turystów. Co roku z myślą o nich odbywają się też ciekawe imprezy. W sobotę na tydzień przed Wielkanocą są to wielkanocne spotkania ze sztuką kurpiowską. W pierwszą sobotę po Bożym Ciele organizowany jest Wielki Piknik Średniowieczny. Przez cały dzień rynek okupują rycerze, giermkowie i damy dworu. Warto wtedy wpaść do Pułtuska, choćby po to, by spróbować potraw z kociołka czy postrzelać z łuku. Z roku na rok coraz ciekawszy jest program Nocy Świętojańskiej. W wakacje można wziąć udział w zlocie starych samochodów, a we wrześniu, najczęściej w ostatni weekend tego miesiąca, odbywają się z wielką pompą Dnia Patrona Miasta św. Mateusza.

Niemal każda restauracja czy pub mają w swojej ofercie prawdziwe kulinarne perełki. Restauracje Domu Polonii oferują cuda kuchni staropolskiej czy kresowej. Spróbować można dań takich jak „bliny żmudzkie”, „schab Wereszczaka” czy „Przepiórki na gnieździe” - faszerowanych cielęciną z pieczarkami przepiórek podanych na słomie ziemniaczanej z glazurowanymi marchewkami i brokułami. Położony niedaleko zamku pub Magdalenka serwuje golonkę nad golonkami - delikatna, w aksamitnym sosie z pureé z grochu, po prostu fenomenalna. W Kaskadzie serwują doskonałe ryby na zimno, a w Wielkiej Lipie (kilka kilometrów w kierunku Ostrołęki) danie lokalne kryjące się pod nazwą „Kurpiowski Warkocz Maryny”. Ta polędwica z zapiekanymi ziemniakami i surówką to istne niebo w gębie. Jadąc jeszcze kawałek dalej w kierunku Ostrołęki, dotrzemy do zajazdu Wiatrak, w którym godny polecenia jest placek cygański. W Białej Róży (kilka kilometrów od miasta w kierunku Warszawy) warto spróbować ryb i zup.

Zakochany w Pułtusku pierwszy rektor Wyższej Szkoły Humanistycznej (dziś Akademia Humanistyczna) prof. dr hab. Andrzej Bartnicki opowiadał mi kiedyś, że po przyłączeniu ziem księstw mazowieckich do Korony ambitna szlachta mazowiecka (nie gorsza od małopolskiej) uradziła, że też chce mieć uniwersytet. Na którymś z sejmików sprawę poruszono i uchwalono nawet dobrowolny podatek na ten cel. Uniwersytet mazowiecki miał powstać właśnie w Pułtusku, gdyż miasto było niezwykle, jak na ówczesne warunki, rozwinięte kulturalnie i edukacyjnie. Tu istniała pierwsza na Mazowszu drukarnia Jana Sandeckiego rodem z Sącza, który po niepowodzeniach w Krakowie przeniósł się do Pułtuska. Tu przyczynił się do wydania bestsellera „Historii rozmaitych z rzymskich i innych dziejów wybranych”. Działał też w Pułtusku pierwszy teatr publiczny. W sierpniu 1568 roku jego przedstawienia oklaskiwał sam Jan Kochanowski.
Miasto było bardzo bogate. Niestety, pomysł utworzenia uniwersytetu nie spodobał się dwóm niezwykle wpływowym środowiskom na dworze królewskim. Kościół obawiał się, że z powodu szerzących się na Mazowszu wpływów protestanckich z Prus, uniwersytet byłby ostoją protestantyzmu. Uniwersytet Jagielloński z kolei nie chciał konkurencji. Nie udało się więc stworzyć uniwersytetu, ale szlachta mazowiecka wywalczyła pulę miejsc dla swojej młodzieży w Krakowie. A za zebrane pieniądze powstały akademiki dla młodziezy mazowieckiej, długo nazywane pułtuskimi.
Rektor Bartnicki zastanawiał się też, czy Zygmunt III Waza mógł przenieść stolicę z Krakowa do Pułtuska. Jednym z warunków było położenie miasta w połowie drogi między Krakowem i Wilnem oraz nad rzeką - ówczesną drogą szybkiej lokomocji. Czy mający uniwersytet Pułtusk nie wygrałby z Warszawą? Nie znam odpowiedzi na to pytanie, ale cieszę się, że historia tak się nie potoczyła. Jakby bowiem przepiękny krajobraz Pułtuska wyglądał z Pałacem Kultury w tle?
Marzenie szlachty mazowieckiej spełnione zostało pod koniec XX wieku. W 1994 roku powstała w Pułtusku Wyższa Szkoła Humanistyczna – dziś Akademia Humanistyczna – jedna z najlepszych uczelni niepaństwowych w Polsce.

Pułtusk miał w swojej historii pecha. Wielokrotnie był niszczony podczas wojen i najazdów, kilka razy płonął w pożarach, wiele razy dała mu się we znaki Narew.
    W 1875 r. wielki pożar strawił znaczną cześć miasta, niezliczoną ilość zabytków i cennych księgozbiorów. Dla prasy warszawskiej opisywał to wydarzenie Henryk Sienkiewicz. Widok szalejącego w mieście żywiołu na długo zapadł mu w pamięci i posłużył za źródło realistycznego opisu pożaru Rzymu w „Quo Vadis”.
Bliżej naszych czasów, w 1979 roku, nawiedziła Wenecją Mazowsza, wielka powódź. Niemal cała stara część miasta stanęła pod wodą a do Kolegiaty można było wpłynąć kajakiem.


Zobacz więcej
Pułtusk i najbliższe okolice można zwiedzać spacerem, na rowerze, w kajaku. Pułtuskimi kanałkami można popłynąć aż do Narwi w okolicach Cmentarza Żołnierzy Radzieckich i wrócić rzeką do miasta. Dla rowerzystów wytyczono pięć szlaków, zaczynających się w mieście: Bobra, Narwiański, Puszczański, Zielony i Pełty (każdy ma swój folderem z mapką i opisem). 
Puszcza Biała. Niemal za opłotkami miasta zaczyna się jedna z ostatnich puszcz Mazowsza. Sosnowy bór rozciąga się aż do okolic Broku i Ostrowii Mazowieckiej. Najciekawsza jest zachodnia, najbliższa Pułtuskowi, cześć puszczy z trzema rezerwatami: „Popławy” chroniącym fragment sosnowego boru z bogatym podszytem - dojazd ul. Bartodziejską; Bartnia - trzeba jechać przez las w okolicach Ponikwi aż do Pawłówka, ponad stuletni sosnowy bór, ochrona koloni czapli siwej; Wielgolas (ok. 10 km od Pułtuska, z drogi Pułtusk - Wyszków za polami wsi Gładczyn skręcamy w prawo). W tym rezerwacie sosny osiągnęły największe rozmiary a w pobliżu znajduje się potężny dąb będący pomnikiem przyrody.

Na terenie Kurpi Białych jest kilka miejscowości wartych odwiedzenia. Pniewo (w połowie drogi między Pułtuskiem i Wyszkowem) - kościół św. Jana Chrzciciela. Choć parafia w Pniewie powstała w XV w. kościół został wybudowany w latach 1916-28. Poprzednie świątynie były drewniane i kilka razy palone. Kościół jest w stylu neogotyckim z elementami neobaroku. Sklepienie kościoła pokryte jest wzorami przypominającymi fragmenty kurpiowskich serwet czy obrusów. Przed kościołem znajduje się krzyż upamiętniający żołnierzy pniewskiej placówki AK zamordowanych przez Niemców w latach wojny. 
W budynku starej murowanej szkoły znajduje się Kuźnia Kurpiowska stworzona i prowadzona przez Halinę Witkowską. Możemy obejrzeć wystrój dawnych chat kurpiowskich: jest kuchnia, łóżka, szafy i kredensy, oryginalne krosno.
Warto także obejrzeć inne kościoły na Kurpiach. Drewniane są w Sadykrzu, Porządziu i Sokołowie Włościańskim, a murowane w Zambskach Kościelnych, Obrytem czy Zatorach. W tej ostatniej miejscowości znajduje się okazały pałac Radziwiłów z końca XVIII wieku z zachowanym w dosyć znacznej części parkiem.

Grzegorz Gerek


Tekst ukazał się w „Turystyce” - weekendowym dodatku Gazety Wyborczej
 
Wybory
cowynato.jpg
Agapress