|
Niedziela, 1 Sierpnia 2010
|
| Niemieckie listopady |
|
|
| 28.12.2009. | |
|
Listopad zapisał się w najnowszej historii Berlina dwoma wydarzeniami na skalę światową.Przypomnieć trzeba 9 listopada 1938 roku, kiedy to w tzw. noc kryształową doszło do pogromu Żydów.Od tego momentu stało się jasne w jakim kierunku zmierzają hitlerowskie Niemcy. Tamtą datę przesłania obecnie 9 listopada 1989 roku, kiedy to Günter Schabowski ogłosił, że obywatele Niemieckiej Republiki Demokratycznej, mogą swobodnie opuszczać republikę, bez żadnych konsekwencji. To był sygnał do ogólnonarodowego exodusu. Czas ucieczek przez mur berliński przeszedł do historii. I natychmiast poszły w ruch młotki. Każdy chciał osobiście przyczynić się do zakończenia powojennego podziału Berlina i Niemiec..
Przy okazji rocznicy tych wydarzeń, we wszystkich niemieckich mediach, aż do bólu, powtarzano wciąż jedno pytanie: co Państwo robili 9 listopada 89? Jakby był to jakiś obowiązek. Na przykład ja nie robiłem nic! Stałem na balkonie swojego mieszkania i obserwowałem masy rozradowanych ludzi ze wschodniego Berlina, którzy oglądali wszystko, co tylko można było obejrzeć. Począwszy od witryn sklepowych, na przyciskach dzwonkóww domofonach - skończywszy. Przyznaję, ze poczułem się dumny z faktu, żeprzypadkiem stałem się naocznym świadkiem historii. Aż zakręciła mi się łza w oku i to nie tylko ze wzruszenia. Po prostu oczy nie wytrzymały smogu, który ogarnął natychmiast całe miasto, gdy w drogę ruszyły wszystkie Trabanty, jakie były jeszcze na chodzie. A co robiła w tym historycznym dniu pani kanclerz Merkel? Była w saunie! Tak, i zapewne nawet w najskrytszych marzeniach nie śniła, że za 20 lat będzie stała na czele zjednoczonych Niemiec. I nie będzie jej w tym przeszkadzać, nawet prezydent. Niemiecki luksus! Wracając do kolorowych obchodów 20-tej rocznicy rozpoczęcia burzenia muru berlińskiego/trwało to bowiemdo 3 października 1990 roku/, myślę, że były one na miarę światową. Mimo, że zapomniano o ofiarach reżimu NRD-wskiego, który wydał rozkaz strzelania do "uciekinierów". Mimo, że kolorowe klocki styropianu, podobne bardziej do klocków Lego, niż do żelbetonowych elementów więziennego muru, zostały przewrócone z południa na północ a nie ze wschodu na zachód... Wszyscy uczestnicy uroczystości byli wzruszeni! A swoją drogą, Niemcy potrafią wykorzystywać takie uroczystości do swoich bieżących celów. Zaprosili przecież do Berlina tak wielu przywódców państw, ze zabrakło apartamentów prezydenckich w najlepszych hotelach. Dla nas, Polaków stało się to, co powinno stać się już dawno! Nareszcie, wszem i wobec, raz na zawsze stwierdzono: Polska Solidarność i jej przywódcy rozpoczęli proces powolnego rozbijania powojennychmurów.Tego w Berlinie i w wielu innych miejscach Europy. Fakt bardziej ważny, iż uroczystości berlińskie były skierowane w wielu swych punktach do młodego pokolenia obywateli połączonejEuropy. Ale my w Polsce, też obchodziliśmy w listopadzie rocznicę wydarzenia, które wpisało się bardzo wyraziście w historię Europy - Święto Odzyskania Niepodległości. 11 listopada w I programie Polskiego Radia usłyszałem życzenie, aby to święto przenieść na inny, dogodniejszy ze względów pogodowych termin. Wtedy można by organizować festyny,imprezy pod gołym niebem itp. Zadziwiający pomysł! Chyba nareszcie zrozumiałem dlaczego święto 22 lipca obchodzone było zawsze w lipcu! Tak czy inaczej, bez względu na pogodę, również i w tym roku, odbyło się w Berlinie tradycyjne spotkanie Polonii z okazji naszego święta narodowego. Było jak zwykle dostojnie i elegancko. Okolicznościowe przemówienia i koncert muzyki fortepianowej. Wieczór kończył tradycyjny bankiet, skromny, lecz zadowalająco bogaty w przysmaki polskiej kuchni. Ja, tak na marginesie,zadałem sobie dwa pytania: gdzie te czasy, gdy na takich uroczystościach bywali niemieccy politycy z pierwszych stron gazet. I drugie: kiedy takie spotkania będą gromadzić, również młode pokolenie Polaków mieszkających w Berlinie /średnia wieku uczestników polonijnych spotkań kształtuje się w okolicach 50-tki/. A na koniec pytanie, które nurtuje w ostatnim czasie coraz większą liczbę Berlińczyków:. szczepić się przeciwko nowej grypie, czy też nie? Nawet nowy minister zdrowia ma jeszcze wątpliwości.! Apropos, minister zdrowia. Minister Rosler jest najmłodszy w obecnym gabinecie pani kanclerz. Pochodzi z Wietnamu. Jako sierota został zaadoptowany przez niemiecką rodzinę, a wwieku 35 lat został ministrem. I, jak tu mówić, że w Niemczech obcokrajowcy nie mają równych szans!
|
| « poprzedni artykuł |
|---|