|
Po II wojnie światowej gdy Europa podnosiła się z gruzów, posiadanie choćby roweru było luksusem. W miarę upływu czasu przyszedł jednośladowy bum, a niedługo po tym Europejczycy zapragnęli poruszać się czymś co ma przynajmniej trzy koła i co najważniejsze dach nad głową. Niestety niewielu stać było na „dorosły” samochód tak więc zaczęła się moda na różnego rodzaju toczydełka zwane mikrosamochodami bazujące z reguły na silnikach motocyklowych. W tej dziedzinie prym wiedli Włosi i Niemcy (np. Heinkel czy Isetta). W miarę bogacenia się społeczności europejskiej, konstruktorzy proponowali coraz bardziej dorosłe konstrukcje przypominające prawdziwe samochody.
Dla uproszczenia i potanienia konstrukcji zasadą było umieszczanie silnika z tyłu. Pozwalało to na uniknięcie skomplikowanego połączenia napędu z układem kierowniczym czy kosztownego przeniesienia napędu na tylne koła. Przełomem stała się brytyjska konstrukcja pod enigmatyczną nazwą Mini. Twórcą tego rewolucyjnego pojazdu był Grek Alec Issigonis – genialny konstruktor znany ze swej bezkompromisowej postawy przy projektowaniu samochodów, a Mini było najlepszym tego przykładem. Założenia były takie - maleńki samochód miał mieć w swoim wnętrzu na tyle dużo miejsca by mogły nim poruszać się wygodnie cztery osoby z niezbyt dużym bagażem. Issigonis postanowił silnik umieścić nietypowo z przodu pojazdu. Przy tych gabarytach było to całkiem poważne wyzwanie. Trzeba było bowiem zrobić to tak by zajął on jak najmniej miejsca. Zaczęto od poszukiwania odpowiedniego silnika. Padło na jednostkę z palety produkcyjnej BMC serii A skonstruowaną w roku 1947 roku. Gdyby umieścić sinik w sposób konwencjonalny to razem ze skrzynią biegów zajął by pewnie większą część 3 metrowego nadwozia. Trzeba było więc podejść do tematu niekonwencjonalnie. Silnik obrócono o 90 stopni, ale pojawił się nowy problem. Co ze skrzynią biegów skoro silnik zajmuje prawie całą szerokość komory silnikowej. Jak zwykle rozwiązania „najprostsze” są najlepsze.Skrzynie wpakowano do miski olejowej silnika. Ot i po problemie. Na tym jednak nie koniec ciekawostek konstrukcyjnych. Z racji gabarytów silnika, chłodnica nie zmieściła się przed silnikiem tylko została umiejscowiona z boku komory silnika. Nowatorskim rozwiązaniem jest też zawieszenie pojazdu. Oparto je poduszkach gumowych, dzięki czemu Mini jest bardzo twardy podczas jazdy. Do tego dochodzą jeszcze malutkie 10 calowe koła, o dwa cale mniejsze niż w naszym "Maluchu". Efekt jest taki, że samochodem tym najlepiej jeździ się po równych gładkich drogach czyli raczej nie w Polsce. Dzięki tej sztywności auto jest wyjątkowo stabilne nawet na bardzo ostro branych zakrętach. Suma sumarum wrażenia z jazdy (miałem taki samochodzik) są takie jakbyśmy jechali gokartem na który ktoś założył karoserię. Dzięki małemu prześwitowi i bardzo nisko osadzonym siedzeniom ma się wrażenie, że zaraz jakaś wysoko osadzona studzienka ściekowa wbije nam się w cztery litery. Chyba nikt łącznie z konstruktorem nie przewidywał, że Mini będzie się cieszyło tak wielkim uznaniem i sympatią. Na początku produkcji fabryka do każdego sprzedanego samochodu dopłacała 30 funtów co spowodowało, że stanęła na progu bankructwa. Los się jednak diametralnie zmienił i popularność Mini sprawiła, że produkowano go poza Wielką Brytanią również w Hiszpanii, Australii, Belgii, Chile, Jugosławii, Portugalii, RPA, Urugwaju, Wenezueli i we Włoszech. Pozostawał w produkcji od 1959 roku, aż do 2000 i to bez większych zmian konstrukcyjnych. Wytwarzany był w niezliczonej ilości odmian. Poza standardową karoserią istniały też wersje kombi, pick up, ekskluzywny Clubman, van, cabrio, sportowy Cooper czy plażowy Mini Moke. W miniakach montowano silniki o pojemnościach od 850 cc do 1275 cc. Z tymi ostatnimi pod nazwą MINI COOPER zdobywał wiele laurów rajdowych. Przy mocy 90 KM i wadze 640 kg dawał popalić dużo większym i mocniejszym konkurentom. W zestawieniu najpopularniejszych samochodów XX wieku uplasował się zaraz za słynnym Fordem T. Dziś Mini powrócił do produkcji nowej formie nawiązującej do kształtów swojego poprzednika. Co ciekawe produkuje go firma BMW. Niestety nie ma ten samochód takiego uroku jak prawdziwy MINI. |