|
Niedziela, 1 Sierpnia 2010
|
| SZANTAŻYŚCI |
|
|
| 16.12.2009. | |
|
Kiedyś głoszono, że światem rządzi złoto. Później miały to robić pieniądze. Bogaty człowiek, czy zasobne państwo miało większą siłę przekonywania i mogło dyktować biedniejszym swoje warunki. Kiedy miało się kolorowe paciorki można było stać się właścicielem sporych nawet kawałków Afryki i jej ciemnych mieszkańców. Następnie przyszedł czas dyktatu ideologicznego. Pewnym narodom wmówiono, że nowocześniej jest kiedy wszyscy mają po równo, a władza, podobno przez lud wybierana, wie lepiej, co lud ma czytać, oglądać i robić. Na szczęście były narodu, które pozostały w swym zacofaniu. W ich krajach ludzie musieli walczyć między sobą o tzw. byt, starać się być lepszym, mądrzejszym, no i jednak zasobniejszym od innych, co powodowało, że wymyślali przedmioty ułatwiające życie, zmniejszające pracochłonność, wygodniejsze w użyciu i mniej trwałe. Dzięki temu na świecie pojawiło wiele rzeczy niezbędnych i jeszcze więcej niepotrzebnych.
I tak, cały czas rozwijając się, doszliśmy do momentu, kiedy świat opanowany został przez terroryzm i szantaż. W dużym, mniejszym i całkiem malutkim wydaniu. Są szantaże, które mogą trwać latami i którym trudno nie poddawać się, jak na przykład uzależnienie naszej części Europy od syberyjskiego gazu. Albo szantażowanie wszystkich globalną katastrofą klimatyczną. Tu na szczęście ludzie nie dają się tak bardzo przestraszyć, ponieważ szantażyści nie wiedzą czy ma to być globalne ocieplenie czy też globalne oziębienie. Na razie uzgodnili jedno – obie klęski nie spadną na ziemię jednocześnie. Ale bywają też szantaże krótkotrwałe, kiedy dzieci grożą rodzicom, że nie będą się uczyć, jeśli nie dostaną motorynki, a rodzice nie poddają się, wiedząc, że głąb, którego spłodzili i tak niczego w szkole nie pojmie. Są wreszcie szantaże upływające z czasem i przebytą drogą, kiedy to baran za kierownicą jedzie 50-tką tam, gdzie z powodzeniem i bezpiecznie można jechać 80 km na godzinę. Powoduje to olbrzymi korek, bo na wąskiej jezdni nie sposób barana wyprzedzić... Kiedyś za rozprzestrzenianie się filozofii szantażu winna była literatura. Po co było upubliczniać stanowisko niejakiej Lizystraty i jej kumpelek, które postanowiły nie udostępniać mężom swych wdzięków do celów erotycznych, jeśli ci nie zakończą jakiejś tam wojny. Po co było propagowanie wymyślonych przez nieokrzesanego Anglikach westchnień na przypadkowym balkonie w jakiejś włoskiej Weronie, co potem przeniesione na krajowy grunt zaowocowało szantażem typu: jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby... Szantaż w tej formie jest zresztą z powodzeniem stosowany do dzisiaj. W naszych czasach szantażyści dostali fajne, kolorowe i coraz tańsze narzędzie do swojej działalności. Wystarczy, by ktoś palnął w telewizji, że niemodne są zmarszczki, a już tysiące osobników płci obojga używa kremów rzekomo przeciwzmarszczkowych, na każdą okazję, nawet na noc, zapominając, że producent kremu nie mógł przecież przyznać, iż jego produkt pomaga jak umarłemu kadzidło. Wystarczyło, by kiedyś raz tylko jakiś kolekcjoner szkieletów bąknął mimochodem, ze modelka ma być chuda, a już wszystkie panny marzące od kołyski o takim zawodzie przestały jeść. Pal sześć modelki, obecne i przyszłe, można przecież nie oglądać ich kości przykrytych gdzieniegdzie kawałkiem materiału. Ale pomysł niejedzenia połknęły niestety natychmiast tysiące normalnych rzekomo pań, zapominając o starym, a prawdziwym porzekadle: kochanego ciałka nigdy dosyć... Szantażyści medyczni, nazywający siebie chirurgami plastycznymi, skorzystali z okazji i puścili w świat informację, że można bezkarnie i nieskończenie poprawiać dzieło natury, czyli ludzkie ciało. I zaczęło się. Tysiące zaszantażowanych kobiet i mężczyzn (choć wydawało się że ta płeć jest bardziej odporna na szantaż) zaczęło zmieniać sobie nosy, włosy, brzuchy, uda, brwi i wiele innych części, których ze wstydu nie wymienię. Zmieniać oczywiście za... grube pieniądze. Doszło do tego, że jedna z tzw. celebrytek w Argentynie niezadowolona widać ze zmiany kształtu pośladków (musiała być wygimnastykowana, skoro to zobaczyła) ze zgryzoty, lub braku forsy na następną operację, umarła. Ponieważ jednak nie każda operacja kończy się tak dramatycznie, kto lubi być szantażowany może krajać się do woli. Czyli do pustki w portfelu.
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|