|
Ze Stanisławem BARANIOKIEM prezesem Polskiego Stowarzyszenia
Użytkowników i Przyjaciół Koni Roboczych oraz Konnych Producentów
Zdrowej Żywności im. prof. Ewalda Sasimowskiego, rozmawia Zbigniew
Tołłoczko.
Cieszę się, że Pana poznałem. Dotychczas nie słyszałem o stowarzyszeniu, które Pan Prezes reprezentuje.
Miło mi, że mogę przekazać informacje o działalności naszego stowarzyszenia Czytelnikom Pułtuskiej Gazety Powiatowej.
Wydawałoby się, że stosowanie koni w tak bardzo obecnie
zmechanizowanym rolnictwie, to przeżytek, wręcz dziwactwo, a na pewno
brak ekonomii?
Stosowanie koni roboczych w produkcji rolnej, jest na pewno
ekonomiczne. Poza tym ekologiczne, energoodnawialne i zdrowotne. Zalet
można by wymieniać wiele.
W obliczu aktualnego kryzysu żywieniowego i energetycznego oraz
problemu ocieplania się klimatu, siła pociągowa zwierząt uzyskuje coraz
większe znaczenie. Liczba zwierząt roboczych wzrasta w wielu krajach,
lub co najmniej, utrzymuje się na stałym poziomie. FAO podaje, że
obecnie na świecie pracuje około 500 milionów zwierząt dla człowieka.
Rada ONZ do Spraw Rolnictwa Światowego, zaleca powrót do tradycyjnych
metod produkcji w rolnictwie. Coraz wyższe ceny paliw oraz sprzętu
rolniczego, zachęcają do ponownego rozpatrzenia taniej i przyjemnej
energii uzyskiwanej z pracy koni i innych zwierząt pociągowych.
Rozumiem, że w swoim gospodarstwie rolnym nie korzysta Pan z ciągników?
Mam 15 koni, z czego 6 przystosowanych do pracy na roli. W moim 9 hektarowym gospodarstwie rolnym pracuję, tylko przy pomocy koni i tylko w naprawdę wyjątkowych sytuacjach korzystam z maszyn ciągnikowych np. kombajn do zbóż. Muszę dodać w tym miejscu, że nie posiadam w swoim gospodarstwie ciągnika rolniczego.
Na jakim poziomie jest obecnie w kraju, zastosowanie konia roboczego w gospodarstwach rolnych?
Nie tylko w gospodarstwach rolnych ale również w leśnictwie. Według szacunków w zależności od regionu jest to na północy kraju około 10 %, zaś na południu kraju w niektórych regionach nawet do 30 %. Są to bardzo szacunkowe dane, dlatego też bardzo trudno jest określić z jaką częstotliwością te konie są wykorzystywane. Jeżeli założymy, że jest to około 5 % zarejestrowanego pogłowia, które wynosi około 300 tysięcy, to daje to liczbę około 15 tysięcy koni.
Porównując ciągniki i konie ...
Przyjmując za podstawę 10 hektarowe gospodarstwo rolne obliczono, że w przeciągu 40 lat /rolnik pracujący od 20 roku życia do 60 roku życia/ pracując konno w gospodarstwie, wypracujemy czysty dochód w wysokości 300.000 zł, podczas gdy w tym samym czasie pracując ciągnikiem poniesiemy stratę. Wynika to z badań przeprowadzonych w Polsce, Niemczech, USA, Wielkiej Brytanii, Francji i innych krajach.
Stosowanie konia w rolnictwie, to spadek bezrobocia poprzez reaktywowanie wielu zawodów, takich jak: kowal, rymarz, kołodziej, cieśla, stelmach. Inne zalety wymieniłem wcześniej.
Utrzymanie koni wydaje się drogie i pracochłonne?
Do tego trzeba mieć zamiłowanie wręcz pasję. Konie trzeba kochać, bo inaczej praca z nimi, podobnie zresztą, jak każda inna praca, której się nie lubi, to męczarnia. Koń zwierzę potężne, o znacznej sile uczy pokory, nie sposób z nim walczyć, trzeba się dogadać poprzez umiejętne współdziałanie. A jeśli chodzi o koszt utrzymania koni, to owies („paliwo”) kosztuje w tym roku około 30 groszy za 1 kg. Duży koń pracujący w ciągu dnia przez minimum 8 godzin, potrzebuje około 10 kilogramów owsa, daje nam to 3 złote za cały dzień. Do wyliczeń przyjęto cenę wolnorynkową owsa, a wyprodukowany we własnym gospodarstwie kosztuje z pewnością mniej. Kosztów siana i słomy nie przyjęto do kalkulacji, ponieważ w zamian za to otrzymujemy wspaniały nawóz.
Często zastanawiam się, co nas wszystkich czeka, gdy w rolniczym świecie od dojarki do woźnicy uzależnionym od energii elektrycznej, zabraknie jej na dłużej.
Tragedia, szczególnie w mieście. Rolnik jakoś sobie da radę, szczególnie ten, który myśli alternatywnie i między innymi posługuje się końmi oraz posiada inne urządzenia takie jak na przykład pompa ręczna do wody, czy nowoczesny kierat. Innym potrzebne jest paliwo do ciągników, serwis techniczny, energia elektryczna do wodociągu, dojarek, zbiorników na mleko, chłodziarek itp.
Dwa lata temu w rejonie Szczecina, po silnej wichurze, uszkodzone zostały na dłużej linie przesyłowe energii elektrycznej. Przez 2 tygodnie na jednej ze stadnin liczącej kilkaset koni, właściciele przeżyli gehennę. Wodę donosili w wiadrach ze znacznej odległości. Mamy też przykład z ostatnich dni, uzależnienia się od energii elektrycznej, myślę o wichurze z obfitym śniegiem. W moim gospodarstwie mam oprócz siły roboczej w postaci koni, ręczną pompę wodną, kierat, planuję zbudować wiatrak. W razie nieszczęścia będzie mi na pewno łatwiej przetrwać, niż innym.
Właśnie tak trzeba widzieć przyszłość. A na wsiach, na palcach można policzyć studnie z kołowrotem lub żurawiem. Rolnika idącego za pługiem i koniem, widziałem w rolniczym powiecie pułtuskim pięć lat temu i tylko jednego.
W produkcji przemysłowej nie ma, jak się orientuję, sprzętu rolniczego do zaprzęgu konnego. Jeszcze, gdzieś za drewnianą stodołą, można znaleźć kawałek pługa i resztki konnej zgrabiarki. Jak Pan sobie radzi?
Ja i znani mi rolnicy, użytkujemy stary zaadoptowany sprzęt ogrodniczy, produkowany przemysłowo lub konstruujemy od podstaw nowe maszyny rolnicze, różne w zależności od potrzeb. Podstawowym i niezbędnym urządzeniem zmieniającym komfort pracy końmi jest przodek roboczy, który można wykonać we własnym zakresie lub zamówić w zakładach rzemieślniczych (na stronie www.konierobocze.pl zamieszczone są adresy producentów). Przodek roboczy, to bardzo proste urządzenie zbudowane z osi z dwoma kołami i dyszla oraz oczywiście siedziska. Z tyłu pojazdu, można zaczepiać różne maszyny w zależności od potrzeby. Powozimy końmi siedząc, a one przyuczone do pracy na roli, doskonale rozumieją podawane komendy.
Ile gruntu można zaorać parą koni roboczych w ciągu godziny?
Szacunkowo podaje się, w zależności od gleby, około 500-600 metrów kwadratowych w ciągu godziny , a w ciągu 8 godzin daje nam to około do 4.000 do 4.800 metrów kwadratowych. Przy odpowiednim sprzęcie i lekkiej glebie, ta wydajność dochodzi nawet do 0,5 ha na jeden dzień. Zestawiając to z wcześniej podanymi danymi można wyliczyć, że przy pomocy dwóch koni w ciągu dwóch dni w tradycyjny sposób (idąc za końmi) można zaorać hektar ziemi za jedyne 12 złotych, a ciągnikiem?
Politycy zajmujący się rolnictwem, twierdzą, że rolnik polski nie ma szans utrzymania się na kilku kilkunastu hektarowym gospodarstwie rolnym. Nawet do dopłat unijnych preferowane są większe gospodarstwa, osiągające odpowiednią ekonomiczność liczoną w ESU. Żeby utrzymać rodzinę, rolnik musi dorabiać poza rolnictwem. Co Pan Prezes na to?
To zależy od profilu upraw. Oczywiście należy przeanalizować wszelkie argumenty np. rynki zbytu, odległość od miasta, sprzedaż bezpośrednia wysokiej jakości produktów ekologicznych o urozmaiconym asortymencie lub specjalizacja w produkcji niszowych artykułów rolniczych. Ogromnym zagrożeniem dla rolników jest łatwość zaciągania kredytów na sprzęt i maszyny rolnicze, co w sytuacji niezdrowej rywalizacji między sąsiadami, powoduje zakup maszyn o przesadnych parametrach. Skutkuje to tylko tym, że rolnicy coraz bardziej uzależniani są od banków i koncernów przemysłowych np. producentów maszyn rolniczych, którzy stawiają bardzo wysokie wymogi serwisowe, koncernów chemicznych, nasienniczych sprzedających nasiona o nieodnawialnych parametrach, paliwowych uzależniających rolników od jednego rodzaju energii. Rolnicy wpędzani są w błędne koło, stanowiące pułapkę dla ich niezależnej egzystencji.
Gdzie można kupić konie, przystosowane do pracy na roli?
Koni przystosowanych do pracy na roli w naszym kraju można kupić najlepiej u rolników użytkujących konie roboczo, ponieważ istnieje możliwość sprawdzenia co koń potrafi, a umiejętności zwierzęcia znacząco wpływają na cenę. Należy unikać zakupów na tak zwanych jarmarkach i targach końskich, ponieważ często proponuje się tam konie o wątpliwych umiejętnościach. Koń do pracy na roli musi być przyuczony, a to długi proces, poza tym wiele już pokoleń koni u nas nie pracowało roboczo i nie mają w genach wymaganych nawyków, dlatego tym bardziej należy szukać koni, które pracując również rodzą źrebaki o odpowiednich predyspozycjach.
(Na zdjęciu nr 5 prezentuję pierwszy konny przodek roboczy wykonany przez zakład rzemieślniczy w Polsce. Więcej informacji na stronach internetowych.)
Aktywność Pana Prezesa w stowarzyszeniu, jak wiem, jest wyjątkowa. Zajmuje się Pan dziennikarstwem i wydaje kwartalnik o tytule „www. KONIE ROBOCZE. pl”.
Ideą pisma jest propagowanie roboczej formy wykorzystania koni oraz nowoczesnych maszyn i urządzeń trakcji konnej. W magazynie pojawiają się artykuły o tematyce użytkowania, karmienia i pielęgnacji koni, a także informacje o ofertach kupna i sprzedaży, o wydarzeniach w kraju i za granicą, ponieważ nasze stowarzyszenie należy do Europejskiej Federacji Dla Promocji Wykorzystania Koni Pociągowych z siedzibą w Luksemburgu.
Tytuł kwartalnika jest jednocześnie nazwą portalu internetowego, na który zainteresowanych zapraszam. Pragnę dodać, że znajdą tam Państwo informacje na temat imprez plenerowych o tematyce koni roboczych odbywających się na terenie Polski oraz za granicą, o czym informuję również na łamach kwartalnika „www.KONIE ROBOCZE.pl”.
Myślę Panie Prezesie, że informacje zawarte w wywiadzie zainteresują wielu rolników w powiecie pułtuskim, dzięki czemu, zacznie zmieniać się obraz naszej wsi, poprzez powrót do tradycji, wzrostu bioróżnorodności w środowisku przyrodniczym oraz produkcji tak bardzo poszukiwanej zdrowej żywności. Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.
|