|
Niedziela, 1 Sierpnia 2010
|
| Motocykl po sezonie |
|
|
| 21.10.2009. | |
|
Może i moje dzisiejsze rozważania są mocno przedwczesne, ale lepiej wcześniej niż...
Pogoda coraz gorsza, na przemian słońce i deszcz. W kościach czujemy przejmujące zimno. Oczywiście do zimy jeszcze daleko, ale nagła zmiana temperatur zrobiła swoje. Wielu z nas jeszcze długo nie pożegna się ze swoim jednośladem, lecz są i tacy którzy już dziś rozważają wstawienie motocykla do garażu. Sezon u nas krótki, a te kilka miesięcy bez kasku na głowie to okres dla nas bardzo przykry. Niestety dla motocykla to też trudny czas. Wydawałoby się, że w zaciszu garażu nic nie może mu się stać. Ot, postoi sobie do wiosny i znów będziemy nawijać na licznik kolejne kilometry. Nic bardziej błędnego.
Wbrew pozorom częstokroć długotrwały postój bardziej szkodzi niż codzienna eksploatacja. Warto zatem przygotować naszego pupila do zimowego snu. Pierwsze co potrafi nam spłatać figla po zimie to akumulator. Dlatego też trzeba się nim szczególnie zaopiekować. Jeżeli zostawimy go w motocyklu to prawie pewne, że na wiosnę możemy go jedynie oddać na złom. O ile typowe akumulatory nawet głęboko rozładowane można reanimować za pomocą prostownika, o tyle popularnie stosowane w jednośladach akumulatory żelowe po rozładowaniu nie dają się już naładować. Jeżeli mamy możliwość zaglądania co jakiś czas do naszego motocykla wtedy wystarczy np. raz w miesiącu podładować go. Inaczej jest w wypadku gdy np. w motocyklu działa alarm. W takiej sytuacji akumulator rozładuje się dużo szybciej. Gorzej jest gdy motorek śpi sobie gdzieś daleko, a my nie mamy do niego dostępu. Warto wtedy wymontować baterię i zabrać do domu. Współczesne akumulatory są hermetyczne dlatego też nie ma obawy, że popalimy sobie coś kwasem lub będą nas truły opary. Akumulator tak jak i my lubi ciepło i zacisze domowe dobrze mu zrobi. Od jakiegoś czasu są dostępne na rynku specjalne prostowniki, które można na stałe podłączyć do akumulatora i zapomnieć o problemie. Mają to do siebie, że ładują bardzo małym prądem i w momencie gdy bateria jest naładowana same się wyłączają. Nie są tanie, ale ten zakup się opłaca. Akumulatory motocyklowe nie należą do tanich, zwłaszcza te żelowe, a kupowanie nowego co sezon wyjdzie nas dużo drożej. Warto co jakiś czas też odpalić nasz motocykl. Dużo łatwiej mają ci, których motor ma tzw kopniak. Wtedy wystarczy jedynie od czasu do czasu nie włączając zapłonu „przekopać'. Spowoduje to rozprowadzenie oleju po wszystkich elementach silnika. Podczas długiego postoju olej spływa do miski olejowej i może to spowodować pokrywanie się np. gładzi cylindra rdzawym nalotem. Niestety w przypadku gdy nie mamy nożnego rozrusznika odpalanie na krótko co pewien czas silnika może spowodować, że na wiosnę świece odmówią posłuszeństwa. Mimo to lepiej opłaca się wymienić świece przed sezonem niż remontować silnik. Przechodząc dalej pomyślmy o ogumieniu. Gdy motocykl stoi nieruchomo, opony odgniatają się w miejscu styku z podłożem. Najlepszym rozwiązaniem jest zakup podnośnika, który pozwoli nam na uniesienie całego motocykla zwłaszcza w motorach, które nie posiada centralnej podstawki. Dużym problemem podczas zimowego postoju jest zewnętrzna rdza. Najgorzej gdy pojazd zimuje pod chmurką, a jedynym zabezpieczeniem jest plandeka. Warto wtedy cały motocykl po wcześniejszym dokładnym umyciu posmarować jakimś tłustym środkiem zabezpieczającym, zwłaszcza elementy chromowane. Gdy stwierdzimy, że po sezonie nasza maszyna posiada drobne odpryski powłoki lakierniczej to należy miejsca te odtłuścić, i za pomocą małego pędzelka pokryć farbą antykorozyjną. Jeżeli tego nie zrobimy to na wiosnę możemy mieć całkiem pokaźne wykwity korozji. Trzeba zaznaczyć, że przechowywanie motocykla w garażu wcale nie chroni go przed korozją. W Pułtusku mamy dość dużą wilgotność. Następnym problemem jest zbiornik paliwa i tu są różne zdania na ten temat. Jedni twierdzą, że warto bak zalać paliwem co uchroni go przed wewnętrzną korozją, ale problemem jest starzenie się paliwa. Wybór należy do Was. To tylko kilka zimowych rad bo temat można by ciągnąć jeszcze długo. Tak czy inaczej warto poświęcić swojemu motorkowi trochę czasu na koniec sezonu. Odpłaci nam za to bezproblemową eksploatacją za rok.
|
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|