|
Niedziela, 1 Sierpnia 2010
|
| MYŚMY JESZCZE NIE BYLI |
|
|
| 21.10.2009. | |
|
Do wyborów rok z niewielkim okładem, najwyższy więc czas, by założyć
partię. Tak, drodzy czytelnicy, zakładam partię. Myślałem, biłem się z
myślami, kombinowałem jak koń pod górę, przemyślałem i postanowiłem.
Może były trzeci bliźniak, mogę i ja. Przeciem nie gorszy od niego.
Wprawdzie nie piszę bajek dla dzieci, ale mam na koncie i pracę
magisterską, i kilkaset artykułów zamieszczonych w prasie krajowej i
lokalnej. A i psa mam. Też sukę zresztą.
Partia musi mieć program i ja taki program mam. Po pierwsze – znieść immunitet poselski i wszelkie poselskie zniżki na przejazdy, po drugie – zakazać jakichkolwiek transmisji z obrad Sejmu, bo wtedy jest szansa, że posłowie będą pracować, a nie popisywać się przed kamerami, po trzecie – zmusić rząd do wybudowania z unijnych pieniędzy 100 tys. mieszkań dla najbardziej ich potrzebujących, czyli rodzin wielodzietnych, po drugie – najbardziej bezrobotnym ze środków unijnych zapewnić miejsca pracy, po trzecie – wszystkie szkoły, nawet uniwersytety trzeciego wieku mają być bezpłatne, po czwarte – w każdej wsi ma być boisko sportowe ze środków unijnych, nawet tam, gdzie wszystkie dzieci wyjechały do miasta, po piąte – żadnego abonamentu telewizyjnego, przecież za oglądanie takiego badziewia powinno się widzom dopłacać.
Aha, po szóste parytet płci wszędzie – na jednego zatrudnionego chłopa ma przypadać ustawowo jedna pracująca kobieta. Z tego wynika kolejny nasz punkt programu – wprowadzamy stanowisko wiceprezydenta. Na najwyższą funkcje w państwie kandydują zawsze dwie osoby – facet i kobietka. Pół kadencji rządzi on, drugie pół ona. Albo odwrotnie. Rozwiązujemy w ten sposób problem kobiety-prezydenta. A problem dostępu do lekarzy rozwiążemy zezwalając na działalność wszelkiego rodzaju babek, znachorek, zamawiaczy, czarowników, szamanów itp.
Myślę, że nasz program dorównuje programowi niejednej działającej obecnie partii. A może nawet i przewyższa je, ponieważ jest bardziej prospołeczny i ludzki, bardziej socjalny, taki trzy w jednym: lewicowo-prawicowo-centrowy. Naczelnym hasłem naszej kampanii będzie: Myśmy jeszcze nie byli... Hasło jest chwytliwe, zwarte, gotowe, no a przede wszystkim prawdziwe. Bo oczywiście będę startował wraz ze swoimi członkami w najbliższych wyborach parlamentarnych. A może i samorządowych. Bycie posłem wprawdzie mało mnie pociąga, bo męczyłyby mnie te ciągłe dojazdy do Warszawy, ale perspektywa założenia biura poselskiego, gdzie dorabiałyby sobie żona do emerytury, a córka do zasiłku dla bezrobotnych , jest bardzo interesująca. Na biuro wynająłbym jeden z pokoi w „Milordzie”. Bo to i napoje, i jedzenie, i spanie w razie przedłużającego się spotkania z elektoratem – na miejscu. Mam nadzieję, że właściciele zgodzą się, choć zdaję sobie sprawę, że takie biuro nie jest dobrą reklamą dla tak pięknego obiektu. Poreprezentowałbym ci ja w sejmie ziemię pułtuską, oj poreprezentowałbym. Na początek powalczył i o dopłaty do tych okolicznych nieużytków, i tych nielicznych krów, które sąsiedzi wyganiają co rano na łąkę. Walczyłbym o pieniądze dla urzędu pracy, by zatrudnił bezrobotnych przy zbieraniu ton śmieci, które zostawili roztargnieni wędkarze na brzegach Narwi. Starałbym się o poszerzenie głównego ciągu komunikacyjnego przez miasto, tak pięknie wykonanego ostatnio przez drogowców. Proponowałbym przyłączenie do naszego powiatu, tak jak to drzewiej było, kilku okolicznych gmin, m.in. Karniewa, Somianki i Rząśnika. Partia jak to partia musi mieć nazwę. Na razie jest propozycja, złożona przez przyszłego szefa: Partia Postępu i Dobrobytu W skrócie PPiD. Nazwa, zdaniem przyszłego szefa, bardzo dobra. Łatwa do zapamiętania i dająca tendencyjnym dziennikarzom pole do nieśmiesznych żartów. Proponuję, na przykład, by członków naszej partii nazywali pipidówcami, a członkinie pipidówkami. Prawda, że fajnie? Przyszły szef partii ma też alternatywną propozycję: Partia Przyjazna Polakom, czyli „trzy razy P”. To propozycja oszczędna - pozwala bowiem w wyborach samorządowych startować pod nazwą Partia Przyjazna Pułtuskowi. Dzięki temu, nie trzeba drukować nowych plakatów, ulotek, znaczków, robić nowych długopisów lub innych gadżetów. Działalność i rekrutację członków zaczynam od...prywaty. Korzystając z łamów PGP rozpisuję plebiscyt: która nazwa nowej partii jest lepsza? Zwycięzca w nagrodę zostanie honorowym, dożywotnim członkiem partii. Co nie zwalnia jednak od płacenia składek. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|