Życie, to zmieniające się obrazy
Zrozumieć ludzką nędzę
Kto nie był wśród ludzi biednych
Z dyrektorem Pułtuskiego Centrum Pomocy Bliźniemu im. Marka
Kotańskiego „MONAR-MARKOT” w Strzegocinie Tadeuszem Górowskim, rozmawia
Zbigniew Tołłoczko.
Panie Dyrektorze! Co chciałby Pan Dyrektor powiedzieć Czytelnikom naszej gazety, na dziś najważniejszego?
Chciałbym, żeby dotarło do ludzi dobrej woli, że potrzebujemy około
50 ton opału oraz 1000 litrów paliwa do samochodów /ropy i benzyny/. W
okresie zimowym jest bardzo duże nasilenie przyjęć ludzi bezdomnych,
często skrajnie wyziębionych i głodnych. W całej Polsce w placówkach
„MONAR-MARKOT” realizowane jest zarządzenie prezes Stowarzyszenia MONAR
Jolanty Koczurowskiej dotyczące całodobowego, szybkiego reagowania na
potrzeby ludzi pozostających bez opieki najbliższych, samotnych,
bezdomnych. Przyjmujemy ludzi, którzy sami zwracają się o pomoc, bądź
są przywożeni przez Policję albo Straż Miejską z ulicy, altanek,
kanałów. W większych miastach w okresie „Akcji Zima” uruchamiane są
dodatkowe numery telefonów i samochody, aby jak najszybciej dotrzeć do
człowieka w potrzebie. U nas w Strzegocinie wydajemy odzież i żywność
dla pojedynczych osób oraz ubogich rodzin pozostających w swoich domach
ale też przyjmujemy bezdomnych z terenu powiatu pułtuskiego oraz gmin
ościennych, którym oferujemy zakwaterowanie i opiekę na czas
nieokreślony.
|
|
Czytaj całość
|
|
Zambski Kościelne w powiecie pułtuskim mają swoją bogatą historię.
Kroniki mówią, że miejscowa parafia jest jedną z najstarszych na
ziemiach polskich. Podobno osada Zambski nad Narwią, powstała znacznie
wcześniej, niż Warszawa nad Wisłą. Już przed dawnymi wiekami było tu
tłoczno, to tu były słynne na całą okolicę odpusty, zjeżdżali kupcy na
jarmarki, a ludzie określali kierunki świata względem położenia znanych
im Zambsk. Nie istniejący obecnie stary drewniany kościół, był
wymieniany w inwentarzu dóbr biskupów płockich. Stąd wyruszył w
ostatnią podróż ksiądz Wawrzyniec Kruszewski franciszkanin pułtuski,
zamordowany przez Kozaków carskich za to tylko, że był polskim
katolickim księdzem.
|
|
Czytaj całość
|
|
Z Prokuratorem Rejonowym w Pułtusku Leszkiem Zarębą, rozmawia Zbigniew Tołłoczko.
To pierwszy w historii wywiad, jak się orientuję, z Panem Prokuratorem
dla prasy pułtuskiej. Czy dlatego, że rzadko Pana Prokuratora widać
publicznie, czy też z powodu przekonania o surowości urzędu?
Prokuratura jest instytucją państwową taką jak każda inna. Specyfika
zadań jakie wykonuje rzeczywiście może wywoływać u obywatela powagę.
Staram się bywać na uroczystościach oficjalnych organizowanych przez
władze powiatu i miasta Pułtusk natomiast na uroczystościach
organizowanych przez osoby prywatne na które zapraszani są
przedstawiciele władzy państwowej i samorządowej nie bywam rozmyślnie.
Zdarza się bowiem, że po jakimś czasie osoby uczestniczące w takich
imprezach stają przed prokuratorem.
|
|
Czytaj całość
|
|
Z czołową śpiewaczką Opery Poznańskiej Jolantą Podlewską, rozmawia Zbigniew Tołłoczko.
Po raz kolejny spotykam Panią w Dzierżeninie. Wiem, że związana jest
Pani rodzinnie z ziemią pułtuską. Proszę powiedzieć w jakim stopniu?
Urodziłam się, co prawda, w Warszawie ale moja mama i krewni
pochodzą z Dzierżenina. Okresy wakacyjne i wszystkie niemalże weekendy,
spędzałam w gronie rodzinnym głównie w Dzierżeninie ale też w Zatorach
i Trzepowie. Teraz, co roku przyjeżdżam tu do mamy. Ciągnie mnie do
miejsc z którymi wiążą się moje wspomnienia z dzieciństwa.
Zbigniew Tołłoczko z Jolantą Podlewską w Operze Poznańskiej po spektaklu "Bal Maskowy"
|
|
Czytaj całość
|
|
Ze Stanisławem Czubkowskim znawcą techniki radiowej i telewizyjnej, rozmawia Zbigniew Tołłoczko.
Zwykle przed świętami stajemy przed problemem zmiany telewizora lub
radia. Co prawda nie dotyczy już nas kłopot „kolorowy czy czarno
biały”, a jednak w sklepie pełnym odbiorników często nie mamy pojęcia,
jak w tym gąszczu znaleźć ten najwyższej klasy....
Rzeczywiście tak jest. Propozycji jest dużo, a technika rozwija się
niezwykle szybko. Pamiętam lata sześćdziesiąte, kiedy zaczynała się
moja przygoda z elektroniką...
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Z Powiatowym Inspektorem Nadzoru Budowlanego w Pułtusku dr. inż. Leszkiem Skwierczyńskim, rozmawia Zbigniew Tołłoczko.
Objął Pan nie tak dawno stanowisko Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, proszę o przybliżenie Czytelnikom swojej drogi zawodowej.
Tak, funkcję Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego objąłem stosunkowo niedawno, bo 15 marca bieżącego roku.
Praca w administracji to dla mnie nie nowość, bo chociaż ukończyłem studia w Wojskowej Akademii Technicznej i służyłem zawodowo w wojsku, to większość zawodowego życia spędziłem na różnych stanowiskach w centralnej administracji państwowej, przechodząc różne szczeble kariery urzędniczej od specjalisty do dyrektora departamentu. Pragnę podkreślić, że przez cały czas pozostawałem w nurcie zainteresowań zawodowych, co pozwoliło mi uzyskać odpowiednie potwierdzenia kwalifikacji, w tym certyfikat rzeczoznawcy. Ukończyłem studia podyplomowe na Politechnice Warszawskiej i obroniłem pracę doktorską w Wojskowej Akademii Technicznej. Moje wykształcenie i doświadczenie zawodowe obejmuje całe spektrum zagadnień m.in. z zakresu budownictwa lądowego, komunikacyjnego i obronnego. Mogę powiedzieć, że będąc człowiekiem „mundurowym”, widzę w obecnym stanowisku „policji” budowlanej pewną kontynuację i znaczący symbol, ponieważ tytuł inspektora, którego obecnie używam, jest odpowiednikiem stopnia pułkownika, który wyniosłem z lat pracy w strukturach Wojska Polskiego.
Czyli właściwy człowiek na właściwym miejscu. Nagła zmiana osoby na stanowisku Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Pułtusku była dla wielu zaskoczeniem. Czy po 5. miesiącach urzędowania może Pan Inspektor powiedzieć, że była konieczna?
|
|
Czytaj całość
|
|
|
|
«« start « poprz. 1 2 3 nast. » koniec »»
|
| Pozycje :: 23 - 32 z 32 |