Smak mamrota

Sobota,   19 Maja 2012
galeriawydarzen.jpg
Złóż zeznanie podatkowe w terminie Utwórz PDF Drukuj

- Z Katarzyną Wróblewską naczelnik Urzędu Skarbowego w Pułtusku, rozmawia Zbigniew Tolłoczko

Zbliża się koniec  terminu składania zeznań podatkowych za 2011 rok. Proszę Panią Naczelnik o przybliżenie podatnikom, którzy jeszcze się nie rozliczyli, w jaki sposób i do kiedy mogą to zrobić?

Urząd Skarbowy w Pułtusku jest właściwym do przyjęcia rozliczeń od podatników, którzy na dzień 31 grudnia 2011 r. zamieszkiwali na terenie powiatu pułtuskiego. Termin złożenia zeznania podatkowego za 2011 rok, upływa w dniu 30 kwietnia 2012 r. Zeznanie podatkowe można złożyć: w siedzibie urzędu na Sali Obsługi Podatnika, drogą elektroniczną lub wysłać pocztą. W ostatnim przypadku termin uważa się za zachowany, gdy podatnik nada zeznanie najpóźniej w tym dniu – decyduje data stempla pocztowego. Przypominam również, że 30 kwietnia 2012 roku upływa także termin zapłaty podatku za rok 2011. 

 

Czytaj całość
 
W lesie jesteśmy gośćmi Utwórz PDF Drukuj

Z Romanem JANKOWSKIM nadleśniczym Nadleśnictwa Pułtusk, rozmawia Zbigniew Tołłoczko

 

Kompleksy leśne od wieków odgrywały bardzo istotną rolę w życiu człowieka.

Tak, pierwotnie las był podstawowym źródłem dostarczającym człowiekowi niezbędnych środków do przeżycia takich jak: pożywienie, opał, materiały budowlane. Las dawał ludziom nie tylko schronienie i pracę, ale był i jest również miejscem życia dla niezmiernie wielkiej ilości gatunków zwierząt i roślin, bo przecież las, to nie tylko drzewa. Prawdziwy las, to cały złożony system, w którym każdy gatunek odgrywa swoją rolę. Tutaj każdy jest ważny, zarówno najmniejszy owad, czy roślinka, jak i największe z naszych dziko żyjących zwierząt łoś i oraz  największe z roślin, drzewa. Człowiek jest tu równie ważnym elementem, jednak jego rola z upływem wieków znacznie się zmieniła. Coraz częściej uświadamiamy sobie, iż w naszym interesie jest zachowanie trwałości lasu. Dziś korzystamy z lasu głównie w celach rekreacyjnych i turystycznych. Zbieramy grzyby i owoce runa leśnego, zapominając jednocześnie o jego fundamentalnej roli w kształtowaniu i łagodzeniu klimatu, wpływie na czystość wody i powietrza, czy też ograniczaniu hałasu i inspirowaniu nas do twórczej działalności. Korzystamy też z lasu poprzez użytkowanie produktów z drewna, którego cechy sprawiają, iż pomimo zaawansowanych technologii materiałowych, nadal nie mają one sobie równych. Znaczenie lasu dla człowieka, pozostało mimo upływu wieków i rozwoju cywilizacji, niezmienne. Trzeba o tym pamiętać i tak korzystać z lasu, aby nie zakłócać zachodzących w nim procesów. Człowiek jest dzisiaj w lesie gościem i jak na gościa przystało powinien uszanować las, czyli naszego gospodarza, a ten odwdzięczy mu się z nawiązką. 

Czytaj całość
 
Powiat pułtuski ma Marszałka Utwórz PDF Drukuj
Z Waldemarem MARSZAŁKIEM światowej klasy zawodnikiem sportów motorowodnych, radnym Miasta Stołecznego Warszawy, rozmawia Zbigniew Tołłoczko.

marszalek.jpg
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Spotkanie Pana niespodziewanie nad Narwią w krótkich spodenkach, na luzie, z wędką w ręku, przypisuję dziennikarskiemu szczęściu. Biorą ryby?
Różnie jest z tym braniem. W tych dniach akurat brań nie ma. Huśtawka ciśnienia atmosferycznego, częste burze z ulewnym deszczem. W ubiegłym tygodniu złowiłem szczupaka ponad 3 kilogramowego, a moja żona Krystyna szczupaka o wadze 2,20 kg. Oboje wędkujemy, najczęściej z łodzi.

Cieszymy się gdy przebywają u nas znane i ciekawe osoby, bo świadczy to o atrakcyjności powiatu pułtuskiego. Zgodzi się Pan na krótką rozmowę i, że zarzucę swoje wędki obok Pańskich?
Bardzo proszę.

Czytelników naszej gazety zainteresuje zapewne dlaczego uwił Pan sobie gniazdko akurat nad Narwią w Karniewku, od kiedy łowi Pan u nas ryby, i naturalnie, co w sporcie motorowodnym z Pana udziałem oraz, co ciekawego obecnie w Pana życiu. Pozwoli Pan, że przypomnę szczególnie dla przedstawicieli młodego pokolenia, Pana osiągnięcia sportowe.
Sześciokrotny mistrz świata /w latach 1979-1981 i 1989 w klasie 0-250 oraz w 1983 roku i 1994 roku w klasie 0-350/ i czterokrotny mistrz Europy /w 1990 r. w klasie 0-250 oraz w 1981, 1993 i 1996 r. w klasie 0-350/. Zdobył 27 medali mistrzostw świata i mistrzostw Europy w latach 1979-1996. W tym też okresie zdobył ponad 40 tytułów mistrza kraju. Nagrodzony prestiżowymi nagrodami Trofeo Speluzzi oraz Trofeo Mazzoli. Dwukrotny laureat nagrody Fair Play Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Mam 69 lat, więc sport motorowodny z bezpośrednim moim udziałem, to już historia. Ostatni mój wyścig odbył się w roku 2002 w Chinach. Teraz jestem menedżerem i  mechanikiem syna Bartłomieja, który kontynuuje tradycje rodzinne w tym sporcie. W motorowodnej Formule 2, zadebiutował w 2008 roku. W kolejnym przejechał pierwszy pełny sezon mistrzostw świata, zajmując ósme miejsce w klasyfikacji generalnej. W 2010 roku osiągnął życiowy sukces, zdobywając srebrny medal finału Mistrzostw Świata na włoskim torze Viverone. W tym elitarnym cyklu będzie startować w barwach amerykańskiego zespołu Nautica, którego szefem i założycielem jest jeden z najbardziej utytułowanych zawodników w historii tej dyscypliny – Amerykanin Scott Gillman. Bartłomiej, od 2011 roku startuje w Formule 1. Ale wracając do mojej osoby, jestem czwartą kadencję radnym Miasta Stołecznego Warszawy. W radzie piastuję funkcję wiceprzewodniczącego Komisji Sportu, Rekreacji i Turystyki oraz wiceprzewodniczącego Doraźnej Komisji d/s Organizacji EURO 2012.

I pomyśleć, że był Pan warszawskim taksówkarzem. Chyba nie ma radnego w Warszawie, który by lepiej znał problemy codziennego życia warszawiaków.
W Warszawie mieszkam od urodzenia. Wolny czas spędzałem z rówieśnikami nad Wisłą, w okolicy Portu Praskiego. Przeszedłem trudną szkołę życia od dzieciaka, bo mama moja zmarła na nowotwór, gdy miałem 11 lat. Wcześnie musiałem podjąć pracę zarobkową. Zostałem mechanikiem samochodowym. Sportem motorowodnym zacząłem zajmować się w 1959 roku. Był anons w gazecie, że „Polonia” robi nabór do sekcji motorowodnej. Na początku czyściłem łódki, rozrabiałem paliwo, byłem na posyłki do sklepów. Rano chodziłem do pracy, a po pracy do klubu. Po raz pierwszy wystartowałem w zawodach, latem 1961 roku. A taksówkarzem rzeczywistsze byłem w latach 1967-1969. Nie wspominam zbyt dobrze tego okresu.

Były sukcesy, ale jak pamiętam i okropne wypadki.
Jakoś się z tych wypadków wywijałem obronną ręką. W 1982 roku w Berlinie przeżyłem śmierć kliniczną. Pierwsze dwa biegi wygrałem, potem była przerwa. Wiatr powiewał dość ostro. W trzecim biegu prowadziłem. Na zdjęciach wygląda to tak, jakby wybuchła bomba. Łódka ze mną wyleciała do góry, po czym wbiła się w wodę. Podobno zatrzymał się niemiecki zawodnik i odwrócił mnie, bo pływałem twarzą w wodzie. Wystrzelili rakiety. Reanimowano mnie na brzegu, przewieziono do kliniki, przeprowadzono trzy operacje. Miałem zdruzgotane biodro, ułamaną kość udową, złamaną czaszkę, uszkodzony nerw wzrokowy, urwaną pietę, krew w płucach, byłem cały siny. Obudziłem się po czterech dniach. Pamiętam kilka twarzy pochylonych nade mną, w tym polską pielęgniarkę. Dużo ludzi witało mnie potem na Okęciu. Nawet powstał film „Żeby wrócić”. 

Z jaką prędkością poruszał się Pan po wodnym torze wyścigowym, a jaką prędkość rozwijają obecnie sportowcy motorowodni? 
Za moich początkowych sportowych czasów, łódka była ze sklejki, ważyła 60 kg. Rozwijałem prędkość do 200 km/godz. Takie łódki rozlatywały się na drobny mak, gdy trafiały na przeszkodę na wodzie. Wystarczyło uderzyć na jakiś niewielki przedmiot pływający, aby start zakończyć tragicznie. Obecnie rozwijane są prędkości do 250 km/godz. Łódź, w ciągu od 0 do 4 sekund, osiąga przyśpieszenie 160 km/godz. Ale obecne łódki, wykonane w technologii przemysłu lotniczego ważące 500 kg, są bezpieczne, a kosztują wraz z silnikiem minimum 200.000 Euro.

Wiem, że w 1993 roku prezydent Lech Wałęsa nadał Panu Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, a w 2005 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski – Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Pana imię i nazwisko figuruje w Encyklopedii Powszechnej oraz w wielu miejscach honorowych, poświęconych wybitnym i zasłużonym sportowcom, między   innymi Kapituła Gloria Optimis upamiętniła Pana na tablicy w „Złotym Kręgu” wybitnych osobowości sportu polskiego, znajdującego się na terenie Akademii Wychowania Fizycznego im. Józefa Piłsudskiego w Warszawie.
Tak, to prawda.

Nie powiedzieliśmy jeszcze Czytelnikom, co sprowadziło Pana do Karniewka.
W Karniewku wypoczywam z rodziną od 2004 roku. Żona wymyśliła to miejsce, wcześniej jeździliśmy na Mazury. Stąd blisko jest do Warszawy, gdzie mieszkam. Zawsze ciągnęła mnie woda. W Karniewku zauroczyła mnie tutejsza nadnarwiańska przyroda. Mam tu sprzęt pływający. Wolny czas spędzam na wodzie z wędkami. W Karniewku spodobało się nawet mojemu serdecznemu koledze z USA. Po pierwszym pobycie gościnnym tutaj, zauroczony pięknem przyrody, kupił działkę z domem w pobliżu mojego domu. Przyjeżdża tu co roku na kilka miesięcy.

Pańskie plany na najbliższy czas?
Kandyduję w tym roku do Sejmu RP z listy SLD. Podczas wyborów parlamentarnych będę w Chinach z synem Bartłomiejem, na kolejnych wyścigach Grand Prix Formuły 1. Do końca sezonu będą trzy imprezy w Chinach i dwie w Emiratach Arabskich. Sezon w 2011 roku, kończy się przed Bożym Narodzeniem wyścigami w Emiratach Arabskich. Wyścigi Formuły 1, można będzie śledzić na ekranach telewizorów na kanale POLSAT SPORT. 

Czy przyjąłby Pan zaproszenie pułtuskich wodniaków i spotkałby się Pan z nimi?
Tak oczywiście, bardzo chętnie.

Bardzo dziękuję Panu za rozmowę.
Dziękuję.  
 
Czy warto kształcić dziecko muzycznie Utwórz PDF Drukuj

Z Arturem MILEREM muzykiem i pedagogiem, rozmawia Zbigniew Tołłoczko

Jest Pan od dawna związany z lokalnym ruchem muzycznym, jako: instruktor, nauczyciel, multiinstrumentalista. Ile to już lat doświadczeń?

Granie na instrumentach muzycznych interesowało mnie od zawsze, natomiast zawodowo, jako instruktor i nauczyciel - 25 lat.

Rozmowę z Panem chcę ukierunkować na zagadnienia, które mogą być pomocne naszym Czytelnikom w decyzjach związanych z ewentualną edukacją muzyczną ich  dzieci i wnuków. Proszę powiedzieć, czy i dlaczego warto uczyć się gry na instrumentach?

Marzenie o karierze scenicznej, to główny motyw kształcenia muzycznego pojawiający  się w obiegowych opiniach. Faktycznie jednak, tak zwaną karierę, robi bardzo znikomy procent edukujących się muzycznie. Znacznie większy, ale również niewielki odsetek, łączy muzykę z przyszłą pracą. Dla większości natomiast muzyka jest nieocenioną wartością, jako wielka życiowa pasja. Poza tym jest naukowo udowodnione, że nauka gry na instrumentach muzycznych rozwija ogólny poziom inteligencji, nawet do 30 %.

Czytaj całość
 
O zwierzętach z okazji Wigilii Utwórz PDF Drukuj

Z lekarzami weterynarii Kamilą i Kamilem KAMIŃSKIMI, rozmawiał Zbigniew Tołłoczko

 

Proszę powiedzieć Pani Doktor, dlaczego należy chronić psy przed kleszczami?

Kleszcze stają się coraz większym problemem dla właścicieli psów. Coraz więcej kleszczy przenosi pasożytniczego pierwotniaka odpowiedzialnego za groźną dla życia psa chorobę, tzw. babeszjozę. Dlatego, tak ważne jest zabezpieczanie psiaków przed atakami kleszczy. Służą do tego preparaty nakraplane na skórę, w aerozolu i specjalne obroże dostępne w gabinetach weterynaryjnych. Dodatkowo działają one również przeciw pchłom. Ważne jest, aby upewnić się, na jak długo dany preparat ochroni naszego psa i nie zapominać o kontynuowaniu takiej profilaktycznej ochrony przez cały okres aktywności kleszczy, czyli od wiosny do późnej jesieni / pierwszych przymrozków/. Pamiętajmy też, że żaden preparat nie daje nam stuprocentowej gwarancji, dlatego po spacerach warto mimo wszystko przejrzeć sierść naszego psa, w poszukiwaniu ewentualnych niechcianych gości.

Czytaj całość
 
Wywiad Utwórz PDF Drukuj
Polskie alpaki

Z dr inż. Zdzisławem CZAPLICKIM naukowcem z Łódzkiego Oddziału Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu, rozmawia Zbigniew Tołłoczko.
alpaki.jpg
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Na spotkaniu rodzinnym Rodów Chodkowskich w Chodkowie Wielkim, mówił  Pan Doktor bardzo interesująco na temat aktualnego stanu włókiennictwa w Polsce, naturalnych surowców włókienniczych, w tym wełny. Powiedział Pan, że upadek przemysłu wełnianego, nieopłacalna hodowla owiec w Polsce spowodowały, że  kraj nasz musi importować tkaniny wełniane i wyroby głównie z Dalekiego Wschodu. Czy jest jeszcze szansa dla rozwoju hodowli polskich owiec i produkcji wyrobów z polskiej wełny?
W najbliższych latach nie widzę takiej szansy. Aktualnie mamy 230 tysięcy sztuk owiec, a w roku 1986 było ich 5 milionów sztuk. Jest natomiast możliwość rozwoju hodowli alpak, zwierząt podobnych do lamy, pochodzących z Ameryki Południowej, głównie z Peru. 

Dlaczego?
Odpowiedź stanowić może następujące porównanie: średnia cena rynkowa owcy np. merynosa polskiego, kształtuje się na poziomie 200-250 zł/szt. Cena zakupu alpaki – 5-7 tys./szt. Cena wełny owczej pranej wynosi 15-20 zł/kg, cena wełny alpaki, również pranej, wynosi 150-200 zł/kg. Poza tym koszt hodowli w przypadku alpak, jest o ok. 30% niższy, niż hodowli owiec. Jeśli chodzi o uzysk wełny po strzyży, to wyniki są porównywalne. Alpaka daje bardzo dobrą wełnę, o znacznie lepszych właściwościach użytkowych od wełny owczej. 

Ile jest hodowli alpak w kraju?
Aktualnie na terenie Polski jest 5 hodowli, które posiadają stada od 40 do 100 sztuk oraz kilka hodowli o liczności poniżej 40 sztuk. Łącznie w Polsce mamy około 600 sztuk alpak. Dla porównania w Niemczech, hoduje się już 10 tysięcy sztuk. 

Kto wpadł na pomysł hodowli alpak i jaki jest z nich pożytek?
Importerem stad alpak do Polski jest pan Rodrigez z firmy Quintessence Alpacas. Ma on swojego przedstawiciela w Polsce pana Mariusza Wierzbickiego, który zajmuje się sprzedażą zwierząt w miejscowości Bujenka w okolicach Ciechanowca na Podlasiu. Zwierzęta sprowadzane są z Ameryki Południowej (Peru, Chile). Powodem szerokiego zainteresowania tymi zwierzętami, jest cienkie włókno o specyficznej strukturze, co sprawia, że zalicza się je do grupy włókien tzw. specjalnych i konkuruje ono na rynku z kaszmirem, moherem oraz angorą. Występuje w szerokiej gamie kolorów i ma niezwykłe właściwości termiczne. Włókno alpaki występuje w 22 naturalnych kolorach. Cena włókna na rynku międzynarodowym jest wysoka, ze względu na niespotykane właściwości oraz niewielką skalę produkcji. Trwałość w użytkowaniu wyrobów z alpaki, jest trzykrotnie wyższa od wyrobów z wełny owczej. Ciepłochronność wyrobów z wełny alpak,i aż czterokrotnie przewyższa ciepłochronność wyrobów z wełny owczej. Każdy etap przetwarzania wełny alpaki na przędzę, czy gotowy wyrób, znacznie podnosi jego cenę. Dlatego hodowcy alpak, najchętniej chcą sami przetwarzać włókna na wyroby. Inny pożytek z alpak to mięso, które ma wysoką wartość odżywczą ze względu na dużą zawartość białka i niską cholesterolu.
Interesujący i ciekawy wygląd oraz łagodny charakter alpak sprawia, że wykorzystuje się je także w agroturystyce i rekreacji oraz alpakoterapii. 

Jakie jest zainteresowanie władz państwowych hodowlą?   
Jak do tej pory żadne. W Polsce zwierzęta te są uważane, jako zwierzęta egzotyczne. Dla rozwoju hodowli nie ma zatem wsparcia ze strony Państwa. W maju tego roku w Warszawie powstał Polski Związek Hodowców Alpak. Związek będzie czynił starania o przekwalifikowanie tych zwierząt, jako hodowlane. 

Jakie są szanse rozwoju hodowli alpak?
Na pewno są szanse rozwoju, choćby ze względu na dużą opłacalność hodowli oraz doskonałe włókna i atrakcyjne wyroby z tzw. ”górnej półki”. 
Z roku na rok przybywa nowych hodowców, a tym samym wzrasta ilość alpak. Należy się spodziewać, że po przekwalifikowaniu tych zwierząt na hodowlane, będzie również pomoc Państwa w kierunku intensyfikacji rozwoju hodowli. 
W Polsce od strony naukowej w zakresie hodowli, zajmuje się SGGW w Warszawie. W zakresie badań naukowych nad strukturą, właściwościami wełny i wyrobów, zajmuje się Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu – Zakład Włókien Białkowych w Łodzi. IWNiRZ nawiązał 4 lata temu współpracę z największym hodowcą alpak w Polsce „Alpakarnia P&M Pietrykowscy”. W tej hodowli istniejącej od 2005 roku, jest 100 sztuk alpak.

Jakie są potrzebne środki finansowe na rozpoczęcie hodowli alpak w Polsce? I jakie są tego korzyści?
W celu założenia hodowli, największe nakłady ponosi się na zakup zwierząt, których cena jednostkowa kształtuje się w granicach 5-7 tys./szt. Następnie wymagane są odpowiednio przystosowane pomieszczenia i zagrody. Zimą alpakom wystarczy za schronienie nieocieplany budynek, wyściełany słomą i wyposażony w koryto na marchew, siano i pasze treściwe oraz dostęp do wody. Latem przez cały dzień alpaki utrzymywane są na ogrodzonym pastwisku. Żywienie alpak jest proste, składa się głównie z siana i wody zimną. Można podawać również suchy chleb i siekaną marchew. Latem alpaki mogą przez cały dzień przebywać na pastwisku, ale w upalne dni jak i deszczowe, powinny mieć schronienie przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. Korzyści, to wysoka cena włókna i wyrobów, doskonałe mięso o wysokiej wartości odżywczej, znaczne dochody ze sprzedaży młodych zwierząt innym hodowcom. Korzyści mogą być osiągnięte już w 2 roku hodowli. 

Jaka powierzchnia gruntu jest wymagana przy hodowli alpak?
Na 1 ha pastwiska można utrzymać 10-15 sztuk alpak. Alpaki są roślinożernymi przeżuwaczami, które różnią się od pozostałych znanych nam gatunków zwierząt gospodarskich. Mogą być hodowane w każdym klimacie. Alpaki są zwierzętami średniej wielkości i mają oryginalną budowę ciała z delikatną głową, dużymi oczami i dwudzielną wargą. Głowa osadzona jest na długiej szyi, a tułów  na smukłych kończynach. Całe ciało pokryte jest okrywą wełnianą. Dwudzielna warga służy do skubania roślinności, bez wyrywania jej z korzeniami,  co odróżnia je od pozostałych przeżuwaczy. Alpaki posiadają niezwykle wydajny system trawienny, pozwalający im przeżyć w bardzo trudnych warunkach klimatycznych. Posiadają trzykomorowy żołądek. W swojej diecie wykorzystują najtańsze pasze gospodarskie. Alpaki żyją 15-20 lat. Ich życie reprodukcyjne jest także długie, dzięki czemu hodowla jest długotrwała. Alpaki są inteligentne, odporne na choroby, łatwe w utrzymaniu i nie powodują strat w hodowli.  

Bardzo dziękuję Panu Doktorowi za rozmowę. Myślę, że informacje które Pan Doktor przekazał, zainteresują naszych rolników i na terenie powiatu pułtuskiego powstaną hodowle tych pożytecznych zwierząt.
Również dziękuję.
 
 
Dr inż. Zdzisław CZAPLICKI zajmuje się naukowo nowymi metodami badawczymi, naturalnymi surowcami włókienniczymi oraz innowacyjnymi technologiami z zakresu włókiennictwa dla małych i średnich przedsiębiorstw. Jego naukowe osiągnięcia mają wybitny charakter, o czym świadczą otrzymane nagrody, wyróżnienia i odznaczenia: Włókniarz Roku 2006, Wyróżniony Inżynier 2008 w Plebiscycie Przeglądu Technicznego, wyróżnienie „Łódzka EUREKA” w 2008 i 2009 roku za wybitne osiągnięcia naukowe, Belgijski Krzyż Oficerski Orderu Wynalazczości 2008, Złoty Krzyż Zasługi nadany przez Prezydenta RP w 2010 roku. W latach 2007-2011 otrzymał 8 nagród i dyplomów od Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego za międzynarodowe osiągnięcia wynalazcze. Dr inż. Zdzisław CZAPLICKI od 4 lat zajmuje się w Polsce naturalnym surowcem włókienniczym, jakim jest włókno alpaki.


 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 nast.  » koniec »»

Pozycje :: 1 - 11 z 49
Inter cars
Nasze filmy
galeria sprzed lat
4x4
PALK
Nadnarwianka
facebook.jpg